Dzieje sportu żużlowego w Częstochowie - sukcesy i porażki CKM Włókniarz

Początki częstochowskiego klubu motocyklowego "Włókniarz" są ściśle powiązane z Częstochowskim Towarzystwem Cyklistów i Motocyklistów (CTCiM). To dzięki nie pojawieniu się kolarzy z CTCiM na święcie sportu organizowanym w Częstochowie na początku czerwca 1946 roku dało "życie" sportowi zwanemu żużlem. Częstochowskie Towarzystwo Cyklistów (CTC) powstało w 1902 roku, w 1926 roku powstało CTCiM jako sekcja motocyklowa CTC. W roku 1945 CTCiM reaktywowano, towarzystwo należało do Polskiego Związku Motocyklowego z siedzibą w Warszawie. Za pierwszy wyścig, który zainicjował żużel w Częstochowie uważa się występ motocyklistów podczas święta sportu w początkach czerwca 1946 roku. Uroczyście obchodzone święto chciano uświetnić występami rowerzystów, a gdy Ci się nie stawili, w ich miejsce wystartowała czwórka młodych mężczyzn na motocyklach. Byli to Andrzej Morawski, Stefan Seifried, Waldemar Miechowski i Zdzisław Wierzbicki.. Te pierwsze zawody odbyły się na nie istniejącym już stadionie, w miejscu dzisiejszej Cepelii, a tor był bieżnią lekkoatletyczną. Nikt wtedy nie nazywał tych zawodów żużlem, nie było żadnych reguł co do wyścigów i co do motocykli, nie było band ochronnych czy parku maszyn. Wyścig rozegrano systemem pucharowym - najpierw odbyły się półfinały, a potem finał. Pierwszym zwycięzcą został 16-letni Waldemar Miechowski. Na bieżni swych sił próbowali naśladowcy, sport zaczął skupiać rzesze widzów. Warkot motocykli w centrum miasta spowodował, iż ówczesne władze przeniosły wyścigi na również lekkoatletyczny stadion na Zawodziu, gdzie stadion żużlowy mieści się do dziś.

powrót


Oficjalne otwarcie obiektu

Dnia 1 września 1946 roku - w rocznicę wybuchu II wojny światowej odbyła się ceremonia oficjalnego otwarcia obiektu. Na inauguracyjne zawody połączone z obchodami rocznicy CTCiM zjechali zawodnicy z całego kraju. Zawody rozegrano o mistrzostwo miasta. Przed rozpoczęciem zawodów około sześciuset motocyklistów przybyło na Mszę na Jasną Górę. Następnie po uroczystościach kościelnych odbyła się defilada motocyklowa w obecności prezesa Polskiego Związku Motocyklowego - Józefa Dochy. Program zawodów obejmował według ówczesnych reguł biegi w klasach: najpierw 130 cm3, potem trzy biegi w klasie 250 cm3, cztery biegi w klasie 350 cm3 i dwa w klasie ponad 350 cm3. Pierwszy rekord toru w tych zawodach i nie pobity do końca wyścigów zdobył gościnnie występujący w barwach gospodarzy - Jerzy Jankowski (na motocyklu Rudge 500). Finał w klasie 250 cm3 wygrał Jerzy Dąbrowski (Gryf Wejherowo), w klasie 350 cm3 zwyciężył Feliks Więcek z DKS Łódź (był on również triumfatorem I Tour de Pologne w 1928 roku). Finał w klasie powyżej 350 cm3 wygrał Andrzej Żymirski (OM-TUR Okęcie Warszawa). Wraz z rozgrywanymi zawodami wyrastała grupka mężczyzn, którzy startowali w zawodowej lidze, która powstała w 1948 roku. Byli to Waldemar Miechowski, Marian Kaznowski, Bogdan Laskowski i Leonard Ciurzyński - który nie wystartował w lidze, ale był uczestnikiem eliminacji do ligi. Obok zawodników wyłoniły się także inne zainteresowane osoby, które wkrótce miały stworzyć podwaliny organizacyjne. Do pierwszych działaczy sportowych częstochowskiego żużla można wymienić: Stanisława Kwiatkowskiego, Wiktora Miechowskiego, Szymona Kaznowskiego, Teofila Zębika, Edwarda Kozłowskiego, Mieczysława Andrzejewskiego, Tadeusza Tomżyńskiego, Jerzego Rubinkowskiego i pierwszego mechanika, właściciela warsztatu przy ulicy Wesołej - Zygmunta Sokolnickiego.

powrót


I Ogólnopolskie Zawody Motocyklowe

Dnia 6 lipca 1947 roku na częstochowskim torze zorganizowano I Ogólnopolskie Zawody Motocyklowe. Zawody rozegrano z podziałem na klasy, a na starcie stanęło czterdziestu uczestników, w tym jedenastu z Częstochowy. W klasie 125 cm3 wygrał Feliks Więcek z OSKW Łódź. W klasie do 500 cm3 triumfował Jerzy Jankowski. Jan Hennka ustanowił nowy rekord toru, ale w tych zawodach pobito go aż dwadzieścia trzy razy. Ostatecznie najlepszy czas dnia należał do J.Jankowskiego. Wtedy nikt nie używał jeszcze nazwy Włókniarz Częstochowa, tylko CTCiM Częstochowa. Nazwa "Włókniarz" pojawiła się w 1950 roku. Stało się tak za sprawą reorganizacji polskiej ligi żużlowej. Decyzję wydziału Kultury Fizycznej przy Centralnej Radzie Związków Zawodowych w miejsce istniejących klubów ligowych powstały Centralne Sekcje Żużlowe - zrzeszenia sportowe. Tylko w taki sposób można było występować w lidze. Ideą owych przemian miało być wzmocnienie słabych sportowo i organizacyjnie klubów żużlowych. W myśl założenia koncentracja sprzętu i zawodników w zrzeszeniach - tylko kilku ośrodkach, miała podnieść poziom zawodów i kwalifikację zawodników oraz przynieść oszczędności. Dnia 31 stycznia 1950 roku Częstochowskie Towarzystwo Cyklistów i Motocyklistów przystąpiło oficjalnie do Zrzeszenia Sportowego "Włókniarz", a dokument ukazał się 10 lutego 1951 roku, kiedy to powstała liga zrzeszeniowa. Nowe nazwy nadane zrzeszeniom łączone były z bazą (główną siedzibą) zrzeszeń, choć odpowiedniejszą siedzibą dla włókniarskiego zrzeszenia byłaby Łódź, to w Łodzi sekcja była związana z gospodarką komunalną i powstało tam Zrzeszenie Ogniwo. Narzucona odgórnie nazwa przylgnęła na stałe. Sekcja motocyklowego klubu "Włókniarz" miała wtedy swą siedzibę przy Alei Najświętszej Maryi Panny 43 m 5, posiadała również telefon pod ówczesnym numerem 19-44. Rok później - w 1951 roku wznowiono przebudowę toru na Zawodziu. Na cel przebudowy wpłynęła kwota 60 tyś zł i za tą kwotę miał powstać ośrodek motorowy połączony z warsztatami reperacyjnymi.

Po przebudowie pierwsze zawody rozegrane w niedzielę 16 września 1951 roku zakończyły się porażką Włókniarza. Obecny wygląd stadionu żużlowego na Zawodziu datuje się od lat 60-tych XX wieku. Podstawą organizacyjno - prawną działalności klubu CKM Włókniarz jest statut klubu. Według statutu stowarzyszenie nosi nazwę Częstochowski Klub Motocyklowy Włókniarz w Częstochowie. Terenem działania klubu jest miasto Częstochowa z siedzibą w Częstochowie. Klub posiada osobowość prawną i jest członkiem nadzwyczajnym Polskiego Związku Motorowego oraz działa zgodnie ze statutem, regulaminami i decyzjami władz tej organizacji. Klub może również być członkiem innych organizacji sportowych. Będąc członkiem Wojewódzkiej Federacji Sportu w Częstochowie realizował uchwały WFS w zakresie sportu kwalifikowanego. Celem klubu jest popularyzacja kultury fizycznej i sportu w społeczeństwie i rozwój sportów motocyklowych ze stałym podnoszeniem ich poziomu oraz czynny udział w życiu kulturalnym, gospodarczym i społeczno - politycznym.

Pierwsze plastrony zawodników przedstawiały literę "W" i numer startowy zawodnika, a od połowy lat 50-tych XX w. obok litery "W" umieszczonej na lewej stronie plastronu widniała postać lwa. Klubowe barwy : biało - zielone.

powrót


Początki ligi żużlowej

Dynamiczny rozwój wyścigów motożużlowych skłonił ówczesne władze sportowe do utworzenia ligi państwowej. Pomysł na utworzenie ligi zrodził się w 1947 roku. Odbyły się już mistrzostwa indywidualne i postanowiono wprowadzić drużynowe. Wiosną 1948 roku ówczesny prezes Polskiego Związku Motocyklowego - Józef Docha, na walnym zebraniu związku przedstawił własny projekt ligi żużlowej. Komisja Sportowa PZM ustaliła, że w eliminacjach wystartują zawodnicy z szesnastu wytypowanych klubów, najaktywniejszych w roku poprzednim. W trzech dwudziestobiegowych turniejach, rozegranych 25 kwietnia 1948 roku w Łodzi, 2 maja w Pucku i 23 maja w Grudziądzu, wzięło udział ponad 16 zawodników - po jednym z każdego klubu. Suma punktów uzyskana ogólnie z trzech turniejów przez zawodników miała decydować o kolejności drużyn w lidze. Obowiązywała punktacja 4 punkty za miejsce pierwsze, 3 punkty za drugie, 2 punkty za miejsce trzecie, 1 punkt za pozycję czwartą. Jeżeli zawodnik nie dojechał do mety otrzymywał zero punktów. Natomiast w lidze żużlowej miała obowiązywać punktacja 3-2-1, gdyż zespoły ligowe miały rywalizować w systemie - trójmeczu, co oznacza starty z udziałem trzech zawodników z trzech drużyn. Dziewięć zespołów miało tworzyć I ligę, a pozostali ligę II. W pierwszej rundzie kwalifikacyjnej w Łodzi zwyciężył Jan Wąsikowski z PKM Warszawa zdobywając 18 punktów. Z Częstochowy startował Waldemar Miechowski zajmując pozycję siódmą z 13 punktami. W II rundzie kwalifikacyjnej w Pucku triumfował również zawodnik PKM Warszawa - Jerzy Dąbrowski, uzyskawszy 20 punktów. Przedstawiciel CTCiM Częstochowa - Leonard Ciurzyński zajął ostatnią pozycję i zdobył 7 punktów. W ostatniej rundzie kwalifikacyjnej wygrał Ryszard Morawski z Okęcia Warszawa zdobywając 18 punktów. Częstochowianin - Marian Kaznowski uzyskał 2 punkty, co dało mu w turnieju przedostatnią pozycję.

Po dobyciu rund kwalifikacyjnych ostateczna tabela eliminacji do lig żużlowych przedstawiała się następująco:

  1. Polski Klub Motocyklowy - 55 punktów (Wąsikowski 18, Dąbrowski 20, Chlebicz 17)
  2. Moto Klub Rawicz - 48 (Nowacki 18, Siekalski 14, Szulczewski 16)
  3. Leszczyński Klub Motocyklowy Leszno - 47 (Olejniczak 17, Oslecki 14, Smoczyk 16)
  4. Gdański Klub Motocyklowy Gdańsk - 43 (Nikletyn 17, Ziótkowski 17, Kamrowski 9)
  5. Olimpia Grudziądz - 41 (Szałkowski 15, Najdrowski 12, Zwoliński 14)
  6. Tramwajarz Łódź - 40 (Kółeczek 17, Kamiński 15, Derbisz 8)
  7. Dziewiarski Klub Sportowy Łódź - 39 (Krakowiak 13, Bonchet 10, Mucha 16)
  8. Klub Motocyklowy Ostrów - 39 (Maciejewski 12, Kępiński 15, Rejek 12)
  9. OM TUR Okęcie Warszawa - 38 (Skonka 9, Markowski 11, Morawski 18)
  10. Stoczniowa Sekcja Motocyklowa Gdynia - 37 (Klasa 8, Pawłyszcze 13, Wikaryjczyk 16)
  11. Rybnicki Klub Motocyklowy Rybnik - 35 (Dziura 6, Pierchała 19, Sanecznik 10)
  12. Legia Warszawa - 31 (Osowlecki 10, Filipczak 9, Musiał 12)
  13. Motoklub Unia Poznań - 23 ( Frąckowlak 8, Kaźmierczak 7, Klimaszyk 8)
  14. Sekcja Motocyklowa Towarzystwa Cyklistów Częstochowa - 22 (Miechowski 13, Ciurzyński 7, Kaznowski 2)
  15. Polonia Bydgoszcz 18 - (Wagner l, Buda 9, Bonin 8)
  16. Pogoń Katowice - 9 (Dziubany 8, nie startował, Drąga - l)

Już w 31 dni po zawodach kwalifikacyjnych komisja żużlowa PZM wydała pierwsze w Polsce licencje żużlowe tzw. licencje "ż" niezbędne do uczestnictwa w zawodach oficjalnych. Licencję nr 1 otrzymał zawodnik PKM Warszawa - Stanisław Brun.

CTCiM Częstochowa zakwalifikowało się do II ligi. Nie było na torze bandy zewnętrznej, świateł sygnalizacyjnych, maszyny startowej, sanitariatów. Publiczność gromadziła się zarówno po zewnętrznej jak i po wewnętrznej stronie toru. Sędzia zawodów zasiadał wśród widzów. Drużynowym Mistrzem Polski w sezonie 49' została drużyna LKM Unia Leszno. Natomiast na drugim froncie - pierwszą pozycję zajęła drużyna z Częstochowy, natomiast drugie miejsce przypadło Gwardii Bydgoszcz. Obie drużyny według regulaminu PZM z roku ubiegłego miały bezpośrednio awansować do I ligi, ale nastała zmiana i zamiast bezpośredniego awansu utworzono baraże. Dwie pierwsze drużyny ligi II miały się spotkać z dwiema ostatnimi zespołami ekstraligi. Częstochowa nie awansowała. Również w sezonie 49' z zawodów wycofały się drużyny: Pogoni Katowice, Legii Warszawa i SSM Gdynia. Zwolnione miejsca w II lidze zajęły kluby: Unia Chodzież, rezerwy Motoklubu Rawicz oraz dokooptowano Rzeszowskie Towarzystwo Kolarzy i Motorzystów - RTKM Rzeszów.

W 1950 roku zespoły ligowe według nowego regulaminu PZM przystąpiły do zrzeszeń sportowych. Tylko uczestnictwo, w zrzeszeniach dawały możliwość startu w lidze, a zasadę tą wprowadzono aby lepiej podnieść kwalifikacje zawodników. W 1951 roku liga, tylko jedna liczyła dziesięć drużyn: Zrzeszenie Sportowe (ZS) Unia z bazą w Lesznie, ZS Kolejarz z bazą w Rawiczu, ZS Ogniwo w Bytomiu - od 1953 roku z bazą w Łodzi, ZS Górnik z bazą w Rybniku, ZS Spójnia we Wrocławiu, ZS Włókniarz w Częstochowie, ZS Gwardia w Bydgoszczy. Dziesiątą drużyną był CWKS - reprezentant pionu wojskowego, najpierw z bazą w Warszawie, potem we Wrocławiu i następnie w Gdańsku. Również w 1951 roku po konfrontacjach z drużynami z Czechosłowacji, Szwecji i Holandii wprowadzono zasadę dwumeczu w zawodach. Zasadę wprowadzono dlatego, że Polacy nie potrafili w spotkaniach z drużynami z zagranicy jeździć zespołowo. Natomiast w dwumeczu rywalizowały pary klubowe, po dwóch zawodników z jednej drużyny, z dwoma z drużyny przeciwnej. Wobec braku motocykli każda drużyna spotykała się z każdą tylko raz, bez rewanżu, a o miejscu spotkania decydowało losowanie.

Sezon 52' znów zaczął się od zmian regulaminowych. Najpierw wszystkie zespoły miały wziąć udział w czterech rundach kwalifikacyjnych, po czym z dalszej rywalizacji dwie odpadną, a pozostałe - dobrane drogą losowania stoczą jeszcze po jednym meczu. Na końcu cztery najlepsze drużyny miały wziąć udział w walce o Drużynowe Mistrzostwo Polski. W fazie ostatniej miał obowiązywać system pucharowy. Dzięki temu liczbę spotkań z czterdziestu pięciu zmniejszono do dwudziestu ośmiu, co mogło pozwolić przetrwać wysłużonym motocyklom do sezonu następnego. Innowacją na torze były również betonowe płyty startowe.

W sezonie 53' reforma nie uległa zmianie, ale wprowadzono korektę. W fazie finałowej, kiedy cztery najlepsze drużyny walczą o Drużynowe Mistrzostwo Polski, wprowadzono zamiast systemu pucharowego regułę "każdy z każdym". Dalej rozgrywki toczyły się w jednej lidze. Poza ligą państwową toczyły się rozgrywki w ligach okręgowych. W 1954 roku minęły trzy lata od powstania ligi zrzeszeniowej. Ale w tym sezonie władze polskiego żużla dokonały radykalnej zmiany i powołano taką ligę, jak w innych dziedzinach sportu. Dopiero w rok później reaktywowano II ligę, ale od 1954 roku datuje się powstanie nowoczesnej ligi żużlowej w Polsce. Rozgrywki były prowadzone w dwóch pełnych seriach, każdy z każdym, mecz i rewanż. Ta forma rozgrywek przetrwała do dziś, oczywiście reformy władze żużlowe wprowadzają, ale od sezonu 54' nie zmieniono reguł walki na torach. W lidze startowało dziesięć zespołów, co dawało do przeprowadzenia w jednym sezonie 18-stu kolejek, ale pełne 18 kolejek rozegrano dopiero w 1976 roku.

powrót


Drużynowe Mistrzostwo Polski 1959

DMP 1959.jpg

W 1957 roku za sprawą reorganizacji dokonanej przez Główną Komisję Sportową Żużla, częstochowianie weszli do Ekstraligi, z której spadli w 1954 roku za sprawą rewolucji organizacyjnej spowodowanej przez ową Komisję. W sezonach 57' i 58' częstochowskie "lwy" uplasowały się na czwartej pozycji w I lidze Polski. W następnym sezonie - w 1959 roku do boju stanęli: Stefan Kwoczała, Bernard Kacperak, Zdzisław Jałowiecki, Bronisław Idzikowski, Julian Kuciak, Tadeusz Chwilczyński, Waldemar Miechowski i świeżo pozyskany ze "Stali" Świętochłowice - Stanisław Rurarz. Stanisław Rurarz w roku 1958 należał do czołówki polskiej ligi. Zawodnika tego chcieli również pozyskać przedstawiciele "Polonii" Bydgoszcz, która w sezonie 1958 zajęła piąte miejsce w I lidze. Z transferem Rurarza związana jest pewna historia, w którą zamieszana była... broń. Otóż ową bronią wymachiwał w czasie posiedzenia GKŻ - u (Główna Komisja Żużlowa) członek Milicji Obywatelskiej - zwolennika przejścia Stanisława Rurarza do "Polonii". Argument nie zadziałał i transfer zatwierdzono na rzecz Częstochowskiego Klubu "Włókniarz".

Jednym ze zdobywców "złota" w 1959 roku był Waldemar Miechowski, który z "czarnym sportem" związany był od jego początków. Już jako 16-latek wystartował z Częstochowskim Towarzystwem Cyklistów i Motocyklistów (CTCiM) w 1946 roku podczas święta sportu, oficjalnie uznanego za debiut żużlowy w Częstochowie. Spotkanie odbywało się na bieżni dawnego stadionu w okolicach Jasnej Góry, gdzie dziś stoją pawilony Cepelii. W latach 1954-1955 do zespołu doszła "młoda krew", która przyczyniła się do zdobycia zaszczytnego tytułu - Drużynowego Mistrza Polski. A byli to: Kuciak, Kacperak, Jałowiecki, Idzikowski, Kwoczała. Prezesował wówczas Kazimierz Topczewski, a kierownikiem drużyny był Jerzy Sroka. W 1959 roku absolutnym faworytem do zdobycia złotego medalu był górujący w tabeli I ligi od 1955 roku "Górnik" Rybnik.

W połowie kwietnia 59' otworzono sezon. "Włókniarze" zaczęli sezon od meczu na własnym torze przy ul. Olsztyńskiej z drużyną Unii Leszno. Następnie odbyli mecz wyjazdowy do Bydgoskiej Polonii. Oba mecze przyniosły zwycięstwa. W dniu 1 maja 1959 roku przybył do Częstochowy faworyt - drużyna z Rybnika. Mimo początkowej przewagi, goście wygrali spotkanie wynikiem 36:42. Jak się później okazało w trakcie dalszych ligowych rozrywek była to pierwsza i ostatnia porażka "Lwów" w roku 1959 na ich własnym torze. Zanim "Włókniarz" zdobył złoty medal, 30 sierpnia 1959 roku, sporych emocji fanom "czarnego sportu" z Częstochowy przyniosły Indywidualne Mistrzostwa Polski. W finale na najwyższym podium stanął Stefan Kwoczała. Oprócz Kwoczały z częstochowskiej ekipy startowali również: Rurarz, który zajął piąte miejsce, Kuciak był dziesiąty a Kacperek - piętnasty. Nastał także arcyważny mecz rewanżowy w Rybniku na drodze do "złotej korony". Spotkanie to niezwykle barwnie opisał inż. Mirosław Deska - jeden z pierwszych, którzy podjęli się napisania monografii klubowej: " - stadion rozbrzmiewa oklaskami, kiedy na tor wychodzą obie drużyny. Kibice Rybnika pewni siebie, hałaśliwi. Włókniarze na razie spokojni, ale pełni nadziei. Sprawozdawcą jest redaktor Jan Ciszewski. (...) Trybuny cichną na moment, gdy pierwsza czwórka wyjeżdża na start. Chwila skupienia i oto biała taśma strzela w górę. Po sekundzie, może dwóch na czele są już dwaj zawodnicy Włókniarza. Szalejący na torze Stanisław Tkocz nie zdoła rozdzielić tej pary. Meta i pierwsze zwycięstwo 5:1. Stadion milczy i tylko z sektora zajętego przez częstochowian słychać oklaski. (...) Biało-zieloni jeżdżą jak w transie. Miejscowi kibice zdumieni takim obrotem sprawy w milczeniu patrzą na czarny owal. Świat stanął na głowie. Po dwunastu wyścigach częstochowianie mają aż dziesięć punktów przewagi. Za chwilę ostatni wyścig. Mecz już wygrany. Teraz stawką jest prestiż. Kwoczała i Rurarz są odprężeni. Spokojnie sposobią się do wyjazdu z parkingu. Jeszcze porozumiewawcze spojrzenia. Taktyka jest prosta. Startujemy z pierwszego toru, Rurarz wyjedzie przy krawężniku, by Kwoczała planujący atak "po dużej" miał dość miejsca na prostej. Taśma w górę! Obaj wychodzą jak z katapulty. Za plecami miota się Joachim Maj. Jest bezradny. Kolejne 5:1 dla Włókniarza i zwycięstwo w meczu otwierającym drogę do pierwszego "drużynowego złota". Drużyna odniosła sukces 46:32, a stosunek punktów z dwóch spotkań Włókniarz - "Górnik" 36:42 i 46:32 dawał przewagę częstochowianom. Rybniccy żużlowcy po tym meczu spotkali się z wrogością, którą doznali od swych fanów. Bali się opuszczać domy, a szykany dotykały również rodziny zawodników. Dnia 6 września 1959 rok został przypieczętowany tytuł - "Włókniarze" mistrzem Polski po raz pierwszy, ale nie ostatni. Po czternastu spotkaniach zwycięskiego sezonu "Włókniarz" w tabeli widniał z 26 punktami, a wicemistrz "Rybnik" miał ich 24. Dorobek punktowy zawodników przedstawiał się następująco: Kwoczała - 145 punktów, Rurarz - 156, Kacperek - 136, Jałowiecki - 85, Kuciak - 61, Idzikowski - 84, Chwilczyński - 23, Miechowski - 1. Rok 1959 przyniósł Częstochowie dwa zwycięstwa - Drużynowe Mistrzostwo Polski i Indywidualne Mistrzostwo Polski. Rok ten również był przełomowy jeśli chodzi o zaistnienie polskiego żużla na arenie międzynarodowej. Na londyńskim stadionie Wembley po raz pierwszy wystąpił Polak - zawodnik "Spójni" Wrocław - Mieczysław Połukard, a rezerwowym był Florian Kapała z "Kolejarza" Rawicz. Te wydarzenia wspaniale się ze sobą ze spoiły i zapewniły obecność w pamięci każdego częstochowskiego fana i zawodników, zarówno ówczesnych jak i obecnych. Następne lata nie były już tak szczęśliwe jak rok 1959. Zabrakło w składzie Kwoczały, który udał się na roczny staż do Leicastery w Wielkiej Brytani. Następny 1961 rok przyniósł tragiczną śmierć Bronisława Idzikowskiego i kontuzję Stefana Kwoczały - co wyeliminowało go ze startów na zawsze. Od 1962 roku nastąpiła degradacja do II ligi, która potrwała do 1967 roku.

powrót


Drużynowe Mistrzostwo Polski - rok 1974

1974 DMP.jpg

Lata 70-te są uznawane za najlepsze w historii "Włókniarza", nazywane są "medalowymi latami". Lata, gdzie częstochowskie "lwy" zdobyły tytuł Drużynowego Mistrza Polski po raz drugi w 1974 i lata, gdzie o włos nie zdobyli go ponownie, zadowalając się srebrnym czy brązowym medalem. Tamten okres kojarzy się również kibicom z popisami Józefa Jarmuły, zwanego "szalonym Józkiem"... A wszystko zaczęło się zniechęcająco.

W 1970 roku częstochowska drużyna spadła do II ligi. Jak to się stało? W 1969 roku "Włókniarz" zajmował siódmą pozycję w tabeli, na osiem zespołów z Ekstraklasy. Oznaczało to, iż zespół z ósmego miejsca spadał od razu do II ligi, a siódmy w tabeli "Włókniarz" miał szansę obronić się przed degradacją walcząc z drugim zespołem z II ligi - "Unią" Leszno.

Baraże odbywały się aż trzykrotnie. Pierwszy mecz rozegrano w Lesznie, a rewanż w Częstochowie. Niestety te spotkania nie zdecydowały o losie drużyn i kolejne spotkanie odbyło się na neutralnym torze - w Opolu. Doszło do niecodziennej sytuacji w żużlu - trzecie spotkanie barażowe - więc cała żużlowa Polska czekała na wynik. Dodatkowo, po rewanżu w Częstochowie doszło w parku maszyn do przepychanek między zawodnikiem częstochowskim - Stanisławem Rurarzem ,a leszczynianinem - Zdzisławem Dobruckim. Prasa rozpisała się bardzo nieprzychylnie o Rurarzu np.: "Rurarz - lepszy bokser niż żużlowiec" lub "Rurarz - zabijaka z Częstochowy". Częstochowa przegrała wynikiem 31:47 i znalazła się w II lidze. Dodatkowo za przepychanki w meczu w Częstochowie została ukarana przez Główną Komisję Sportu Żużlowego, zawieszeniem spotkań na torze "Włókniarza" w następnym sezonie. Karę poniósł także Stanisław Rurarz - nie mógł wystartować w sześciu pierwszych spotkaniach przyszłego sezonu. Do Ekstraklasy, czyli I ligi Częstochowa powróciła w 1972 roku i pozostała do roku 1981.

W kwietniu 1974 roku ruszyła liga, a w niej "Włókniarz" z Markiem Cieślakiem, Andrzejem Jurczyńskim, Józefem Jarmułą, Zenonem Urbańcem, Jerzym Bożykiem, Zygmuntem Gołębiowskim, Czesławem Goszczyńskim i Jackiem Gierzyńskim. W tym sezonie "Lwów" na ich własnym torze pokonała jedynie drużyna z Gorzowa. Po przedostatnim meczu sezon 74' wygranym we Wrocławiu od złotego medalu "Włókniarz" dzielił mecz z "Falubazem" Zielona Góra, który miał się rozegrać 22 września 1974, w niedzielę, o godzinie 15:00 w Częstochowie. Lokalne gazety rozpisywały się: "Czy "Włókniarze" sięgną po szarfy mistrzów Polski? Zawodnicy i maszyny przed decydującym meczem. "Włókniarz" - "Falubaz" w meczu najwyżej stawki". A później na pierwszych stronach pisały: "Włókniarz" mistrzem Polski", Żużlowcy "Włókniarza" mistrzami Polski! Wielkie święto sportowej Częstochowy", "Sportowa Częstochowa czekała 15 lat".

Z 21 na 22 września 1974 roku w nocy padał deszcz, padał również w godzinach porannych 22. Tor był rozmokły, pokryty licznymi kałużami i można było sądzić, że mecz z powodu złej aury zostanie przełożony na inny termin. Do klubu dzwoniło wielu kibiców z zapytaniem - czy mecz się odbędzie? W południe przestało padać, wyszło słońce i na tor ruszył toromistrz ze swoją ekipą. Udało się i mecz rozpoczął się jak planowano. Początek spotkania z Zieloną Górą nie był najlepszy. Gazeta Częstochowska tak napisała o początku meczu: "Trzy biegi i trzy upadki włókniarzy (...) od czwartego wyścigu rozpoczął się bowiem kapitalny popis włókniarzy (...)" .W tym najważniejszym meczu roku 1974 dla Włókniarza nie startował lider Marek Cieślak, gdyż doznał kontuzji w trakcie eliminacji do zespołu Polski do Drużynowych Mistrzostw Świata na stadionie Śląskim. Mecz zakończył się wynikiem 55:24 co przypieczętowało mistrzowską formę "Lwów" z Częstochowy. Po piętnastu latach "złota korona" znów powróciła do Włókniarza. Po meczu triumfowali kibice, zawodnicy i prezesi klubu: prezes Wacław Tomaszewski i wiceprezesi: mgr Henryk Góral i mgr Zdzisław Suchec. Finałem był bankiet w Wełnopolu (patron klubu - Przędzalnia Czesankowa "Wełnopol"). Tak bankiet wspomina Marek Cieślak: "Za suto zastawionym stołem zasiedli wszyscy "ojcowie sukcesu", czyli miejscy i wojewódzcy urzędnicy, jacyś dyrektorzy i sekretarze oraz działacze klubu. Przy drugim stole siedzieliśmy my: zawodnicy, mechanicy i trener. Od przemówień głowa mogła rozboleć. Wszyscy sobie dziękowali, a obietnic padło tyle, że gdyby spełniono co dziesiątą, to Włókniarz przez następne ćwierćwiecze byłby najmocniejszym klubem w Polsce". Jeszcze na stadionie uroczyście pożegnano Wiktora Jastrzębskiego, który oficjalnie zakończył karierę, były skoki spadochronowe i pokaz musztry, czyli oprawa zawodów, jak na mistrza przystało!

Tytuł wicemistrza przypadł "Stali" Gorzów, która po czternastu spotkaniach miała tylko o jeden "duży" punkt mniej od mistrza - ogółem dwadzieścia "dużych" punktów. Drugim wicemistrzem został "Rybnik" z osiemnastoma punktami.

Po mistrzowskim meczu poproszono o wypowiedzi trenera, zawodników i mechanika. Nie ukrywali wzruszenia: Trener B.Kacperak "Wierzyłem w zwycięstwo. Mamy dobrą drużynę. Dzisiejszy tor był bardzo odpowiedni (...) Proszę się nie dziwić, że mam łzy w oczach. Po prostu jestem bardzo, bardzo szczęśliwy", mechanik T.Tumiłowicz: "Motocykle pracowały bez zarzutu. To mi dało największą satysfakcję". Wywiadu udzielili również startujący w tym najważniejszym meczu: A.Jurczyński: "Miałem (...) swój dobry dzień. Jeździło mi się doskonale (...)", J.Jarmuła: "(...) Uważam, że cała drużyna dała dzisiaj z siebie wszystko (...)", H.Barylski, J.Kowalczyk, L.Zapart: "Proszę wybaczyć wzruszenie (...) Cieszę się, że nie zawiodłem", Cz.Goszczyński, W.Tomaszewski, Z.Urbaniec: "(...) jestem szczęśliwy jak wszyscy".

powrót


Drużynowe Mistrzostwo Polski - rok 1996

1996 toruń1.jpg

Trzydzieści siedem lat od pierwszego zdobycia tytułu Drużynowego Mistrza Polski i dwadzieścia dwa lata od założenia po raz drugi "złotej korony" czekała Częstochowa na kolejny - upragniony tytuł. Stało się to 13 października 1996 roku. Od sezonu 96' klub pozyskał także bogatego sponsora - Malmę - producenta makaronów z Pomorza. Przed sezonem nie rokowano "Włókniarzowi" zbyt dobrze, skazywano go nawet na spadek do II ligi. Może dlatego, że od powrotu do I ligi (po czarnych latach 80-tych spędzonych w lidze II) w 1991 roku "Lwy" balansowały: gdy w sezonie 91' i 92' byli zawodnikami I ligi to w 1993 roku trafili znów do ligi II, aby znów w latach 1994-96 znaleźć się w lidze I. "- Cud się pod Jasną Górą zdarzyć nie może. Włókniarz nie zdobędzie w tym roku mistrzostwa Polski. Trudno nawet przypuszczać, żeby częstochowianie mogli włączyć się do walki o awans do play-off. [...] Włókniarz powinien znaleźć się w środku tabeli, choć nie jest powiedziane, że częstochowianie w tym roku uratują się przed spadkiem - pisał dziennikarz "Przeglądu Sportowego" w przedsezonowym "Skarbie Kibica".

Również w 1996 roku wprowadzono do sportu żużlowego nowe zasady tzw. play-off. Najpierw wszyscy jeździli według starych zasad "każdy z każdym", a potem cztery najlepsze zespoły rozgrywały między sobą mecze o medale.

Początek sezonu rozpoczął się przegraną "Włókniarzy" na własnym torze z drużyną z Wrocławia przemianowaną na WTS Atlas Polsat. Była to na szczęście jedyna przegrana "Lwów" na własnym torze w sezonie 96'. Po rundzie zasadniczej przyszła faza play-off decydująca o tym, której drużynie przypadnie - jaki medal. Obok Częstochowy do play-off awansowali: Apator DGG Toruń, Polonia Philips Piła i Stal Pergo Gorzów. W czwartek - 3 października dla czterech zespołów, które po fazie zasadniczej zajęły najwyższe miejsca walka zaczęła się od nowa. Za tydzień, czyli 10 października - również w czwartek Włókniarz Malma walczył już o tytuł mistrza Polski na żużlu. Zespół częstochowian prowadził trener Marek Cieślak, pierwszą parę stanowili Sławomir Drabik z Eugeniuszem Skupieniem, następni: Janusz Stachyra i Robert Przygódzki, Joe Screen z Rafałem Osumkiem. Drugim juniorem w zespole obok Osumka był Sebastian Ułamek, a w rezerwie czekał Robert Jucha. Przeciwnicy z Torunia przyjechali w składzie: trener Jerzy Kniaź, Jacek Krzyżaniak, Krzysztof Kuczwalski, Mirosław i Marcin Kowalikowie, Remigiusz Wronkowski, Wiesław Jaguś, Tomasz Bajerski i Australijczyk Ryan Sullivan, który w pięć lat później porzuci Toruń dla Częstochowy.

Przewaga częstochowian na własnym stadionie nie wynosiła dużo, ostatecznie mecz zakończył się wynikiem 50:40 dla "Włókniarza Malmy". Marek Cieślak nie był zadowolony rezultatem, po meczu powiedział: "Aby realnie myśleć o mistrzostwie, trzeba było wygrać różnicą 15-20 punktów. 10 to trochę mało". Ówczesny prezes klubu - "Włókniarza Malmy" Roman Makowski również wypowiedział się z niedosytem: "Uciekło mam kilka punktów, ale trzeba pamiętać, że Apator to bardzo mocny zespół i cieszyć się z wywalczonej zaliczki. W rewanżu może być różnie. Wiadomo, gospodarze będą jeździć pod presją pełnego stadionu, a to nie pomaga (...)". Tymczasem w parkingu trener gości Jerzy Kniaź raczył się szampanem, a jego wypowiedzi sugerowały, iż już się poczuł jako trener drużyny, która zdobyła Drużynowe Mistrzostwo Polski. Rewanżowy mecz o złoto odbył się w Toruniu - 13 października 1996 roku. "Włókniarzom" wystarczyłoby, aby nie przegrali więcej niż dziesięcioma punktami, którą to przewagę "zarobili" sobie w czwartkowym spotkaniu na własnym torze. Już w pierwszym biegu niedzielnego spotkania torunianie nie wytrzymali presji - na starcie Krzysztof Kuczwalski zerwał taśmę, co dyskwalifikowało go z wyścigu. Zespół częstochowski miał dużą przewagę punktową w trakcie meczu, jednak mecz przegrali stosunkiem punktów 44:46. Jedna z częstochowskich gazet odnotowała ten wynik później jako "Najszczęśliwsza porażka".

"Włókniarz Malma" został po raz trzeci w historii Drużynowym Mistrzem Polski. Tradycyjnie jak to na miejsce przy zdobyciu tego tytułu prezes Makowski spalił swoją marynarkę. Również stratny był Robert Przygódzki, który obiecał, że jeśli będzie złoto to poświęci swe wąsy. Publiczną tajemnicą było, że w Toruniu przygotowano pamiątki mające uświetnić tytuł dla Apatora Toruń i że ciężarówka Coca-Coli, która miała przywieźć mistrzów do dekoracji była przystrojona napisem "Apator DGG Toruń - Drużynowy Mistrz Polski 1996". Drużynowym mistrzem był Włókniarz Malma Częstochowa. Na meczu w Toruniu zjawili się: prezydent Częstochowy - Halina Rozpondek i właściciel firmy Malma - główny sponsor Włókniarza - Michał Marbot. Torunianie zostali udekorowani srebrnymi medalami, a trzecie miejsce w sezonie 96', czyli brązowy medal zdobyli zawodnicy "Polonii Philips" Piły.

Jeśli chodzi o statystyki to przed sezonem fachowcy oceniali szanse Włókniarza na mistrzostwo jak 1:15, zawodnicy mijali metę jako pierwsi sto trzydzieści trzy razy, co dawało im w I lidze dopiero piątą pozycję. Natomiast najskuteczniejszy zawodnik Sławomir Drabik zajmował ósme miejsce w pierwszej dziesiątce krajowych żużlowców z najlepszą średnią biegowo-punktową. Również zarzucano toromistrzowi z Częstochowy, że przygotowywał zbyt grząskie nawierzchnie i tylko dzięki tym podstępom zawodnicy zaszli tak wysoko. Cały rok 1996 był dla Częstochowy wyjątkowy: w Lesznie młodzieżowcy (R.Osumek i S.Ułamek) wywalczyli trzecie miejsce w Mistrzostwach Polski Par. W Warszawie w finale Indywidualnych Mistrzostw Polski na najwyższym podium stanął Sławomir Drabik, który także w niemieckim Diedenbergen wraz z Tomaszem Gollobem i Piotrem Protasiewiczem wywalczył złoty medal Drużynowych Mistrzostw Świata. Również juniorzy wywalczyli złoto w Młodzieżowych Drużynowych Mistrzostwach Polski. Żużlowcy Włókniarza w roku 1996 zdeklasowali całą żużlową Polskę. Niestety już w następnym sezonie - 97' dokonali wyczynu na miarę rekordu księgi Guinnessa - po zdobyciu Drużynowego Mistrza Polski spadli do II ligi i pozostali tam do roku 1999.

Tytuł Drużynowego Mistrza Polski jest najważniejszym osiągnięciem zespołowym, natomiast najważniejszym w polskim żużlu indywidualnym osiągnięciem jest zdobycie tytułu Indywidualnego Mistrza Polski. Równie ważnym trofeum jest zdobycie tzw. Złotego Kasku.

powrót


Memoriały

Na kartach księgi pod tytułem „żużel” zapisane jest wiele. Są karty zwycięstw i porażek, szczęścia i tragedii. W takim sporcie jak żużel każdy wyjazd na tor dla zawodnika może skończyć się tragicznie. Zatrważające są statystyki wymieniające żużlowców, którzy karierę skończyli na wózku inwalidzkim, lub którym śmierć przerwała karierę. W roku 1961 i 1972 Częstochowa „przeżywała” żałobę po utracie młodych i zdolnych zawodników. Byli to: dwudziestopięcioletni Bronisław Idzikowski i dwudziestojednoletni Marek Czerny.

idzikowski.jpg

Bronisław Idzikowski urodził się 19 lutego 1936 roku w Częstochowie. Od najmłodszych lat uprawiał różne sporty. Czynne uprawianie sportu zaczął od boksu, sportu podobnego do żużla pod względem wyrabiania olbrzymiej kondycji fizycznej i odporności psychicznej. Uprawiał boks w barwach „Ogniwa” w Częstochowie. W 1954 roku po raz pierwszy dosiadł maszyny żużlowej, a już rok później awansował do drużyny klubowej. Pierwsze kroki w świecie żużla stawiał pod okiem Jerzego Brendlera, byłego żużlowca, późniejszego szkoleniowca. W roku 1959 miał duży wkład w zdobyciu po raz pierwszy w historii klubu tytułu Drużynowego Mistrza Polski. Obiektywnym świadectwem jego klasy było powołanie do kadry narodowej przez Główną Komisję Sportu Żużlowego w 1960 roku. W Liberec 26 kwietnia 1961 roku, w Czechosłowacji był jednym z czterech Polaków, którzy brali udział w eliminacjach do Indywidualnych Mistrzostw Świata na Żużlu. W tych zawodach Bronisław Idzikowski stanął na pierwszym miejscu na podium. Rok później, czyli w 1961 roku Główna Komisja Sportu Żużlowego wytypowała Go do wyjazdu na tournee po Związku Socjalistycznym Republik Radzieckich. Był najlepszym zawodnikiem w drużynie biało - czerwonych. Nie ukrywał swojej religijności. Zawsze przed meczem znalazł czas, by pójść do kościoła. We wspomnieniach brata - Marka Idzikowskiego: „(...) był wzorem syna i brata. Potrafił pogodzić modlitwę, naukę, sport z opieką nad naszą rodziną, gdyż był naszym jedynym żywicielem. Nie pił alkoholu i nie palił papierosów.”

Wkrótce po powrocie z tournee po ZSRR Idzikowski wystartował w meczu ligowym z Polonią Bydgoszcz na torze w Częstochowie - 10 września 1961 roku. Pierwszy swój bieg wygrał, ustanawiając najlepszy czas dnia 79,1s., a w drugim swoim starcie - w czwartym wyścigu doszło do karambolu. Żużlowiec doznał ciężkiego urazu głowy i stracił przytomność. Ambulans odwiózł Go do szpitala na Zawodziu. Mecz toczył się dalej, konfrontację wygrali goście rezultatem 39:36. W dniu 15 września 1961 roku Bronisław Idzikowski zmarł nie odzyskawszy przytomności. W trzy dni później 18 września o godzinie 16.30 ze szpitala wyruszył kondukt żałobny, który przeszedł przez centrum miasta na cmentarz przy ulicy Rocha. Nad Jego mogiłą odpalono żużlowe motocykle. Po tym tragicznym wydarzeniu biało-zieloni nie stanęli do ostatniego meczu ze Stalą Rzeszów, oddając mecz walkowerem 0:65 (obecnie walkower 0:40). Osłabiony zespół Włókniarza zajął w 1961 roku piątą pozycję w I lidze. Bronisław Idzikowski startował we Włókniarzu w latach 1955-61 i zdobył 509 punktów.

czerny.jpg

Marek Czerny- urodził się 21 sierpnia 1951 roku w Częstochowie. Pierwszy raz dosiadł motocykla mając lat dwanaście. Dzięki protekcji ojca, który związany był z „Wełnopolem” - patronem klubu dostał pracę w klubowym warsztacie. Jako osiemnastolatek zapisał się do szkółki żużlowej Włókniarza. Sztuki jazdy na żużlu uczył go pierwszy we Włókniarzu indywidualny mistrz Polski - Stefan Kwoczała. Dnia 23 sierpnia 1970 roku uzyskał żużlową licencję. Debiutował na stadionie Motoru Lublin, wówczas biało-zieloni zajmowali pozycję w II lidze. W 1971 roku wniósł wkład w awans zespołu CKM Włókniarz do ligi pierwszej. 31 sierpnia 1972 roku Marek Czerny pojechał do Rzeszowa na turniej o Srebrny Kask (Srebrny Kask - są to rozgrywki przeprowadzone w ramach zawodów na torach żużlowych o nagrody Polskiego Związku Motorowego, od 1962 roku. Początkowo była to rywalizacja najlepszych zawodników z ligi II, od 1966 roku jest to turniej zawodników młodzieżowych). Marek Czerny wyjechał na tor w trzecim biegu i na pierwszym wirażu, na jednej z kałuż wpadł w poślizg i uderzył w bramę wjazdową do parkingu. Ta otworzyła się i Czerny uderzył głową w betonowy murek. Został odwieziony do rzeszowskiego szpitala, gdzie przeszedł operację. Następnie został przetransportowany do Kliniki Akademii Medycznej w Krakowie, gdzie 26 września 1972 roku zmarł.

Dnia 28 września odbył się pogrzeb w Częstochowie na cmentarzu przy ulicy Rocha. Zawodnicy Włókniarza po tragedii nie pojechali na ligowy mecz do Rybnika. Marek Czerny startował w barwach biało-zielonych w latach 1971-72 zdobywając 73 punkty. Dla uczczenia pamięci o zawodnikach, którzy zginęli na torach żużlowych organizowane są turnieje o nazwie memoriał. Memoriał Bronisława Idzikowskiego i Marka Czernego - jest to indywidualny turniej żużlowy rozgrywany na torze w Częstochowie. Jest poświęcony pamięci tragicznie zmarłym na skutek doznanych obrażeń w czasie wypadków na torze zawodników Włókniarza Częstochowa. Rozgrywany był z przerwami od 1967 do 1972 roku jako memoriał B.Idzikowskiego, od 1973 roku rozgrywany pod obecną nazwą.

rokI miejsceII miejsceIII miejsce
1967PYTKORURARZWORYNA
1968JANCARZWYGLĘDAKACPERAK
1970KASATRZESZKOWSKIGLUECKLICH
1971GORDIEJEWGLUECKLICHJASTRZĘBSKI
1972TKOCZWALOSZEKBOŻYK
1973MUCHABARYLSKIBOŻYK
1974JURCZYŃSKIGOSZCZYŃSKIJARMUŁA
1975CIEŚLAKTKOCZGOSZCZYŃSKI
1976CIEŚLAKURBANIECJURCZYŃSKI
1977NOWAKCIEŚLAKJURCZYŃSKI
1978CIEŚLAKKAFELHUSZCZA
1979NOWAKPROCHKAFEL
1980NOCEKŻABIAŁOWICZJARMUŁA
1981HUSZCZAPYSZNYJANKOWSKI
1982BUŚKIEWICZPYSZNYHUSZCZA
1983KRZYSTYNIAKHUSZCZAREMBAS
1984PYSZNYWALOSZEKNOWAK
1985CIEŚLAKPAWLAKBRUCHEISER
1986ŻABIAŁOWICZKOCHAMANKAFEL
1987JANKOWSKIDOŁOMISIEWICZKUŹNIAR
1988DOŁOMISIEWICZDRABIKBRUCHEISER
1989DRABIKKRZYSTYNIAKSTACHYRA
1990DRABIKSKUPIEŃ E.JEDEK
1991KĘPAGOLLOB T.ZAŁUSKI
1992KASPERVANDIREKBERGE
1993OLSZEWSKIJANKOWSKIGOMÓLSKI
1994JUCHASTACHYRAKĘPA
1995STAECHMANNŚWISTOSUMEK
1996DRABIKSTACHYRAHAVELOCK
1997SMITHSTACHYRADOBRUCKI
1998JANKOWSKIDRABIKERMOLENKO
1999ŚWISTJAGUŚDRABIK
2000JAGUŚUŁAMEKGOLLOB J.
2001*UŁAMEKJĘDRZEJAKWALASEK
2002HOLTAOKONIEWSKIKOŁODZIEJ
* Memoriał rozegrany jako sparing pomiędzy Włókniarzem Częstochowa a Atlasem Wrocław.

Do 2002 roku zostało rozegranych trzydzieści pięć turniejów memoriałowych w Częstochowie. Obok memoriału B.Idzikowskiego i M.Czernego w Polsce rozgrywane są, bądź były rozgrywane turnieje:

powrót


Porażki

Osiąganie sukcesu, tragiczne wypadki i doznawanie porażek w sporcie żużlowym idą razem w parze. W sporcie żużlowym nie ma drużyn doskonałych tzw. dream team, a nawet jeśli to najlepszym zawodnikom mogą przytrafić się kontuzję, defekty maszyn żużlowych lub po prostu złe samopoczucie, choroby. Takie przypadłości osłabiają drużynę. Obok przysłowiowego pechu i złej dyspozycji zawodników, częstochowski klub często prześladowały zmiany regulaminów, które niekorzystnie odbijały się na klubie i drużynie. Tak na przykład było w 1963 roku Władze Polskiego Żużla wprowadziły kolejną „poprawkę” do regulaminu rozgrywek ligowych. Polegała ona na tym, że o awansie do I ligi decydowała będzie suma punktów uzyskanych w ciągu dwóch sezonów. Częstochowianie wygrali ligę w 1964 roku, ale awans do I ligi zdobył zespół Zgrzeblarki Zielona Góra, który miał lepszy stosunek wygranych i punktów z lat 1963-64. Również brak własnego toru, który przebudowano na początku lat 50-tych spowodował brak miejsca treningowego i miał niekorzystny wpływ na przygotowanie zawodników do meczów. Do żużla jak i do innych dyscyplin sportowych „wkradł się” pieniądz - mimo iż nie ma dostatecznych dowodów, spekulowano na temat sprzedania meczu przez zawodnika, klub (zarząd) czy mówiono o skorumpowanym sędzim zawodów.

Najbardziej spektakularną porażkę drużyna z Częstochowy poniosła w 1997 roku, kiedy to Drużynowi Mistrzowie Polski z 1996 roku zanotowali na swoim koncie spadek do ligi II. Był to wyczyn na miarę rekordu Guinnessa i pierwszy taki w historii polskiej ligi żużlowej. Sezon 1996 był dla Włókniarza wyjątkowo udany, zdobyto trzeci tytuł Drużynowego Mistrza Polski. Sławomir Drabik zdobył tytuł Indywidualnego Mistrza Polski, a także awansował do wprowadzonego od 1995 roku nowego cyklu rozgrywek o Indywidualne Mistrzostwo Świata - tzw. Grand Prix i wywalczył dla Polski Drużynowe Mistrzostwo Świata. Sebastian Ułamek zajął piątą lokatę w światowym finale mistrzostw juniorów, a w duecie z Rafałem Osumkiem wywalczył brąz w Młodzieżowych Mistrzostwach Par Klubowych. Młodzieżowcy wywalczyli także Młodzieżowe Drużynowe Mistrzostwo Polski. Jednak po upojeniu sukcesem otrzeźwienie przyszło niezwykle szybko. Stało się to dokładnie w poniedziałek 8 września 1997 roku, kiedy w ostatnim meczu sezonu rzeszowski klub Stal Van Pur pokonał biało - zieloną drużynę rezultatem 62:28 przez co Włókniarz „pożegnał się” z I ligą. Każdą porażkę rozpatruje się przyczynowo - co doprowadziło do takiej sytuacji? Zawodnicy nie wykazywali formy z sezonu poprzedniego. Jeden z czołowych zawodników - Osumek miał najpierw wyrostek robaczkowy, następnie doznał kontuzji obojczyka. Początek sezonu 97’ zaczął się dobrze. Pierwszy mecz sezonu i pierwsza wygrana na własnym torze, choć nieznaczna, zakończona wynikiem 46:44 ze Stalą Van Pur Rzeszów. Następnie Włókniarz przegrał we Wrocławiu na torze Atlasu 42:48. Kolejne dwa mecze rozegrane na własnym torze przyniosły zwycięstwa z Jutrzenką Polonią Bydgoszcz i Polonią Piłą. Pierwszą przegraną „u siebie” drużyna biało - zielonych zanotowała 18 maja 1997 roku w meczu z Unią Leszno. Z wygraną z Częstochowy wyjechał także klub Pergo Gorzów. Wszystkie mecze wyjazdowe zakończyły się przegraną. Obok straconej I ligi ruszyła nagonka na zarząd klubu. Do Prokuratury Rejonowej w Częstochowie wpłynęło doniesienie „o popełnieniu przestępstwa na szkodę CKM Włókniarz Malma, dokonanego przez zarząd klubu oraz grupę tzw. działaczy sportowych”. Podstawą oskarżenia była ocena wzrokowa, iż działacze sportowi i zarząd klubu przywłaszczają sobie do prywatnych kieszeni pieniądze uzyskane ze sprzedaży biletów. Na walnym zebraniu po zakończeniu sezonu wybrano nowy zarząd klubu. W jego skład weszli: ówczesny wiceprezydent miasta Częstochowy - Dariusz Wojciechowski i przewodniczący komisji sportu w radzie miasta - Zbigniew Kompert oraz członkowie... starego zarządu. Dodatkowo sytuację klubu pogarszał stan finansowy, mimo pozyskania sponsora - Malmy - producenta makaronów, nie udało się zlikwidować starych zadłużeń. Dzięki finansowym kłopotom nie udało się pozyskać nowych zawodników.

W tym samym roku doszło do rozegrania na torze w Częstochowie Indywidualnych Mistrzostw Polski, gdyż według regulaminu zawodów finał Indywidualnych Mistrzostw Polski odbywa się na torze obecnego Drużynowego Mistrza Polski. Dnia 15 sierpnia 1997 roku rozegrano zawody i liczono, że Sławomir Drabik powtórzy sukces z roku ubiegłego. Losy spotkania rozstrzygnął dodatkowy bieg, w którym spotkali się S.Drabik i J.Krzyżaniak. Zawodnicy ci mieli taką samą liczbę punktów na koncie - po 13 i zarazem był to największy stan uzyskany w zawodach. W tym wyścigu jako pierwszy spod taśmy startu ruszył J.Krzyżaniak, a gdy S.Drabik próbował go wyminąć, ten zastosował manewr blokując tor jazdy częstochowianina, dzięki czemu zawodnik musiał ująć gazu aby nie najechać na przeciwnika. Gdy S.Drabik przyjechał na pozycji drugiej, kibice zareagowali nerwowo i na tor posypały się różne przedmioty - w większości plastikowe butelki. Całej scenerii dopełnił fakt, iż przed rozpoczęciem zawodów redaktor Adam Zając z „Tygodnika Żużlowego” przekazał kibicom z Częstochowy nagrodę fair play za poprzedni sezon.

Również za dużą porażkę traktuje się występy Włókniarza w latach 80-tych. Ten okres można nazwać „czarną dekadą” w dziejach klubu. W 1981 roku „Włókniarze” trafili do II ligi i pozostali tam do 1992 roku. Osiągnięcie to było niebywałe, zwłaszcza, że w poprzedniej dekadzie Włókniarz miał wspaniałe wyniki. W 1974 roku biało - zieloni po raz drugi w karierze klubu sięgnęli po szarfy Drużynowego Mistrza Polski. W roku 1975 i 1976 wywalczyli wicemistrzostwo kraju, a w latach 1977-78 byli brązowymi medalistami Polski. Pożegnanie ekstraklasy zbiegło się z opuszczeniem klubowych szeregów przez jednego z najwybitniejszych żużlowców - Marka Cieślaka. Józef Jarmuła miał wkrótce obchodzić swe czterdzieste urodziny, a ten wiek nie jest najlepszy dla ścigania się na żużlu, choć w późniejszych latach Andrzej Huszcza - zawodnik Zielonej Góry udowodnił, że nie koniecznie. Włókniarz w 1981 roku zajął ostatnią lokatę w I lidze, czego skutkiem było pożegnanie tej ligi. Zarząd klubu za winnego porażki uznał Józefa Jarmułę. Uznano, iż zawodnik za nie pojawienie się 4 pażdziernika 1981 roku na meczu w Lesznie spowodował krytyczną sytuację, przez co poważnie zaniżył poziom sportowy zawodów. Mimo że wynik meczu w Lesznie nie mógł zmienić układu końcowego tabeli ukarano J.Jarmułę łącznie półtorarocznym zawieszeniem. Według Janusza Wróbla - autora klubowej monografii cała sprawa miała podtekst osobisty. Przyczyną były złe stosunki osobiste między prezesem - Zdzisławem Jałowieckim, a zawodnikiem. Przygotowania do kolejnego sezonu 82’ stały pod znakiem zapytania, gdyż 13 grudnia 1981 roku ówczesny premier Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej - Wojciech Jaruzelski ogłosił stan wojenny. Mimo takiej sytuacji politycznej liga w 1982 roku ruszyła. Do drużyny powrócił M.Cieślak, który dwa lata wcześniej ogłosił koniec kariery. „Lwy” tego sezonu odnieśli zwycięstwa we wszystkich meczach rozegranych na własnym torze, natomiast mecze wyjazdowe przyniosły porażki. Włókniarz Częstochowa zajął trzecią lokatę w tabeli II ligi. Rok 1983 zaczął się od kolejnych wyjazdowych porażek drużyny. Kolejny mecz, przegrany na własnym torze z GKM Grudziądz przyniósł rezygnację z startów Andrzeja Jurczyńskiego, a Marek Cieślak, który upadł w trzecim wyścigu meczu do końca sezonu nie pojawił się na torze. Brakowało również pieniędzy i sprzętu, a na zebraniach zarządu dyskutowano o zawieszeniu ligowych występów, aby poświęcić się szkoleniu młodzieży. W 1983 roku Włókniarz zajął ostatecznie szóstą pozycję na osiem zespołów w II lidze. Tylko jeden zawodnik biało - zielonych - Józef Kafel znalazł się w statystyce na czwartej pozycji najskuteczniejszych zawodników drugiej ligi. Pozostali zawodnicy osiągnęli miejsca: Zygmunt Nocuń był dwudziesty, Dariusz Bieda - dwudziesty trzeci, Krzysztof Żelazko - trzydziesty ósmy, pięćdziesiąty był Dariusz Rachwalik, pięćdziesiąty piąty - Kazimierz Bienek, a sześćdziesiąty pierwszy był Adam Motłoch. W lidze wystartowali także: Jarosław Puczyński, Marek Łyko, Michał Miturski, Krzysztof Miturski, Sławomir Urbaniec, Leszek Cyganek i Sławomir Czyż - ale ich dorobek punktowy i znikoma ilość startów sprawiły, iż nie zostali sklasyfikowani na liście przez Główną Komisję Sportu Żużlowego. W kolejnym sezonie Włókniarz pozostał na pozycji szóstej w II lidze. Z dwunastu spotkań rozegranych w sezonie drużyna wygrała tylko dwa na własnym torze - z drużyną Motor Lublin 52:38 i ze Spartą Wrocław 64:26. Patrząc z perspektywy czasu można stwierdzić, że jedynym światłem w tunelu było pojawienie się w klubie młodziutkiego Sławomira Drabika - późniejszego dwukrotnego Indywidualnego Mistrza Polski i zawodnika, który siedemnaście sezonów pozostał przy jednych barwach, biało - zielonych. W 1985 roku drużyna z Częstochowy zakończyła ligowe spotkania na miejscu piątym. Na dobre do startów powrócił Marek Cieślak, który przez ostatnie dwa lata wyjeżdżał na tor sporadycznie - głównie w celu odnowienia licencji. Włókniarz powoli piął się w górę i sezon 86’ został zakończony na pozycji czwartej. Szczególnie dobry sezon odnotował Drabik, który zdobył w Młodzieżowych Indywidualnych Mistrzostwach Polski brązowy medal, a w turnieju o Srebrny Kask zajął szóste miejsce. Sezon 1987 zaczął się od definitywnego zakończenia kariery przez Cieślaka i Jurczyńskiego. W 1987 roku Włókniarz Częstochowa odnotował tylko dwie porażki - była to przegrana z Kolejarzem Opole, który awansował po tym sezonie do I ligi i przegrana z Ostrovią Ostrów Wielkopolski. Włókniarz na zakończenie sezonu znalazł się na miejscu drugim II ligi i o jego wejściu do I ligi miały zadecydować mecze barażowe z dziewiątym zespołem ligi I - Unią Tarnów. Pierwszy mecz wyznaczono w Tarnowie. Gospodarze wygrali u siebie stosunkiem punktów 51:39, co dawało silną pozycję Włókniarzom przed meczem na własnym torze. Ostateczna wygrana tylko dwoma punktami 46:44 pozbawiła drużynę awansu. Cała odpowiedzialność za niepowodzenie spadła na Józefa Kafla. Oskarżono go o sprzedaż meczu. Dostatecznych dowodów nie zebrano, ale zarząd zawiesił zawodnika na rok. Wyjaśnienia J.Kafla, który tłumaczył się złym samopoczuciem i na dowody przytaczał badania lekarskie, zostały odrzucone. Sprawa Kafla nie schodziła z łamów gazet sportowych, a na potwierdzenie zainteresowania zdarzeniem w ogłoszonym dorocznym plebiscycie „Przeglądu Sportowego” zawodnik Włókniarza stał się najpopularniejszy. Został sklasyfikowany w plebiscycie wyżej niż finalista Indywidualnych Mistrzostw Świata - Roman Jankowski czy takie sportowe sławy jak Erwin Ryś-Ferenc czy Zbigniew Boniek. Po nieudanej próbie awansu do I ligi, kolejny sezon 88’ drużyna Włókniarza zakończyła na miejscu czwartym. Jedynie S.Drabik odstawał od reszty zespołu. Swą pozycję, potwierdził startem w ćwierćfinale Indywidualnych Mistrzostw Świata, po którym awansował do półfinału, gdzie defekt układu elektrycznego pozbawił go startu w finale kontynentalnym. Ósmy sezon w II lidze - sezon 89’ Włókniarz zakończył na pozycji trzeciej. Przed nim uplasowały się zespoły - na miejscu pierwszym - Motor Lublin i na miejscu drugim - Kolejarz Opole. Rok 1990 - to czarnej dekady ciąg dalszy. W maju został zmieniony zarząd klubu, a ówczesny skład biało - zielonych nie miał szans na miejsce w ścisłej czołówce. Włókniarze zajęli ostatecznie piąte miejsce, ale od miejsca trzeciego drużynę dzielił tylko gorszy bilans małych punktów, a od miejsca drugiego - tylko jeden duży punkt meczowy. Sławomir Drabik był drugim zawodnikiem II ligi w statystyce Głównej Komisji Sportu Żużlowego. Pozostali zajmowali lokaty: piętnaste miejsce - J.Kafel, siedemnaste - Dariusz Rachwalik, dwudzieste piąte - Robert Przygódzki, trzydzieste piąte - Dariusz Bieda, czterdzieste - Andrzej Puczyński, sześćdziesiąte piąte - Dariusz Huras. W 1991 roku pierwszy raz w Częstochowie zakontraktowano zawodników zagranicznych, a byli to Rick Miller - Stany Zjednoczone, Todd Wiltshire - Australia, Petr Vandirek i Jan Holub z Czechosłowacji. Gdy sezon zbliżał się do końca, Częstochowa znalazła się na drugiej lokacie, co dawało szanse awansu w barażach do ligi I. Ale baraże się nie odbyły, ponieważ Główna Komisja Sportu Żużlowego podjęła decyzję o powiększeniu ekstraklasy do dziesięciu drużyn. Skutkiem tego dwa pierwsze zespoły drugoligowe awansowały bezpośrednio do ligi I. Zespołami tymi byli Stal Rzeszów i Włókniarz Częstochowa. Wraz z awansem zbiegł się sukces Sławomira Drabika, który zdobył Indywidualne Mistrzostwo Polski. W pierwszym sezonie w I lidze Włókniarz zajął ostatnią pozycję i powrócił na rok do II ligi, aby znów w 1994 roku walczyć w ekstraklasie.

powrót


Zakończenie

Sport żużlowy uzyskał ogromną popularność w Polsce i ustępuje jedynie piłce nożnej. Przez lata zmieniały się regulaminy, motocykle, wygląd stadionów, ubiór zawodników, zabezpieczenia, technika. Pojawiają się coraz wytrzymalsze materiały, elektroniczne innowacje, ale każdy wyjazd na tor jest walką na śmierć i życie, wystarczy minimalny błąd aby stracić znacznie więcej niż szanse na zwycięstwo.

Speedway w Częstochowie istnieje już ponad pięćdziesiąt lat. Te lata minęły wśród wzlotów i upadków drużyny CTCiM - „Włókniarza”. Przez te lata klub sięgnął po złoty medal mistrza Polski trzy razy. Wicemistrzostwa i brązowe medale przypadały drużynie dwukrotnie (srebro w latach 1975 i 1976, brąz w latach 1977 i 1978). W Indywidualnych Mistrzostwach Polski częstochowianie zdobyli ogólnie sześć medali, z tego trzy złote, a dwa z nich to zasługa nie startującego już w barwach biało - zielonych Sławomira Drabika. Złoto zdobył także w 1959 Stefan Kwoczała .Indywidualne Wicemistrzostwo „Włókniarze” zdobyli w latach 1975 i 1997, a brąz w 1960. W Mistrzostwach Polski Par Klubowych na koncie Włókniarza jest pięć medali - jeden srebrny - 1977 i cztery brązowe(1976,2000,2001,2002). Zawodnicy klubowi odnosili sukcesy także w mistrzostwach młodzieżowych. W Młodzieżowych Mistrzostwach Polski zawodnicy zdobywali dwa złote medale w 1996 i 2000. W Młodzieżowych Indywidualnych Mistrzostwach Polski żużlowcy zdobyli dwukrotnie II wicemistrzostwo(1973, 1986). W Młodzieżowych Mistrzostwach Polski Par Klubowych Włókniarz może poszczycić się jednym srebrnym i jednym brązowym medalem - 1995 i 1996. Gdy CKM „Włókniarz” zdobył swe dwa pierwsze Drużynowe Mistrzostwo Polski - w 1959 i 1974 roku godnym zauważenia jest fakt, że w tych sezonach klub pozyskiwał zawodników ze Śląska Świętochłowice. W 1959 roku był to Stanisław Rurarz, a w 1974 roku - Józef Jarmuła. W sezonach wielkich sukcesów, ojców sukcesu było wielu, choć wcześniej nie mieli nic wspólnego z osiągniętym sukcesem. Było tak w 1974 kiedy na bankiecie zorganizowanym w Wełnopolu Marek Cieślak stwierdził, że obietnic dano tyle klubowi, że przez kilka lat drużyna biało - zielona byłaby najlepsza w Polsce. Jednak słowa te okazały się ulotne i pozostały tylko wypowiedziane. Natomiast porażka zawsze potrzebuje kozłów ofiarnych. W latach 80-tych, kiedy klub jeździł w II lidze, za porażki obarczano zawodników - Józefa Jarmułę i Józefa Kafla. Zdaniem znanego częstochowskiego dziennikarza - „ Sukces ma wielu ojców, ale porażka jest sierotą i potrzebuje ofiar”. Analizując dzieje CKM „Włókniarz” można to łatwo dostrzec.

powrót


fotografie: Waldemar Deska
materiał opracowała Magdalena Wieczorek